Przemoc emocjonalna: wyparcie i targowanie

Czy znacie te dylematy udręczonej duszy:
A gdybym jeszcze raz spróbował…?
Czy możecie porozmawiać z moją zaburzoną małżonką i wyjaśnić jej…?
Czy któregoś dnia ona zrozumie, że nikt nie będzie jej kochał tak jak ja?
Czy jeśli postawię granice, to ona będzie traktować mnie lepiej?
Czy powinienem jej pokazać te artykuły?
Gdyby tylko udało mi się dotrzeć do jej wnętrza…
Jak ona mogła tak szybko znaleźć sobie nową „bratnią duszę”? Czy nic dla niej nie znaczyłem?

Jest to jeden z najtrudniejszych etapów procesu żałoby, w tym także nieuniknionej żałoby po rozstaniu z kobietą zaburzoną emocjonalnie. Prawdziwa detoksykacja nie może się jednak rozpocząć zanim nie przepracujemy wyparcia i targowania. Dlaczego te dwa etapy są tak trudne do przejścia?

Odzwierciedlenie twoich zalet. Kobiety zaburzone emocjonalnie: narcystyczne, borderline, histrioniczne, socjopatyczne i psychopatyczne, nie są normalne. Uwierz, że to osoby inne niż ty i większość znanych ci ludzi. Nie możesz im przypisać intencji i cech ludzi zdrowych, np. szczerości i spójności. Koniec. Kropka. Jeśli wbrew wszelkim dowodom przekonujesz siebie, że jest inaczej, popełniasz śmiertelny błąd. Toksyczki po swojemu rozumieją słowa i pojęcia takie jak: miłość, prawda i zaangażowanie. Pomimo pozornej intensywności uczuć, zwłaszcza na początku związku, ich emocje są bardzo płytkie. Dlatego też jednego dnia usłyszysz, że ich miłość do ciebie jest nieskończona, a następnego wyprowadzą się z domu. To tłumaczy też, dlaczego potrafią w jednym momencie być wściekłe, by za chwilę spokojnie rozmawiać z kimś przez telefon. Toksyczki używają takich słów jak miłość i przyjaźń, lecz nie przypisują im żadnego znaczenia, albo też uważają, że znaczą one coś zupełnie innego niż dla ciebie. Zwykle ich deklaracje miłości i inne obietnice są tylko manipulacjami, narzędziami do zdobywania tego, co w danej chwili jest im potrzebne. Jak w lustrze odbijają wtedy twoje dobre cechy, a ty wierzysz, że to one takie są. Na początku relacji służy to wzmocnieniu oszustwa, nic z tego jednak nie jest prawdą. To tylko gra pozorów.

Gaslighting. Jest to specyficzna forma kłamstwa powodująca dezorientację ofiary. Osoby zaburzone zaprzeczają, że powiedziały lub zrobiły coś, co wiesz, że na pewno miało miejsce. Efektem tego jest twoje zwątpienie we własną percepcję, pamięć i intuicję. Jak rycerz Jedi, toksyczka spojrzy ci prosto w oczy i powie:” Jestem dobrym człowiekiem.”, jednocześnie wykorzystując cię finansowo, lekceważąc, oszukując i obmawiając przed rodziną i przyjaciółmi. Chcesz w to wszystko wierzyć, bo na etapie wyparcia inne myśli są zbyt bolesne. Wiedz jednak, że dobrzy ludzie się nie okłamują. Dobrzy ludzie nie czerpią przyjemności z ranienia lub oszukiwania innych, dobrzy ludzie nie traktują innych jak zabawek ku własnej uciesze, które porzuca się, gdy się znudzą, albo – najgorsze z najgorszych – gdy zajrzą w głąb masek, zaczną zadawać niewygodne pytania i naciskać na lepsze traktowanie.

Tresują cię do pracy na swoją korzyść. Osoby zaburzone w nadzwyczajny sposób wzbudzają winę. Kiedy nawet z rzadka przepraszają, zwykle nie wprost dodają: „I dlatego moje zachowanie to tak naprawdę twoja wina.” Po jakimś czasie spędzonym z osobą toksyczną zostaniesz przeprogramowany tak, że będziesz odruchowo przepraszał za ich złe zachowania. Czy czujesz, że musisz natychmiast usprawiedliwić okrutne i nieczułe zachowania swojej toksycznej partnerki słowami: „Jej matka była naprawdę okropna, starsi bracia ją zastraszali, były chłopak oszukiwał, ona ma bardzo stresującą pracę, ona jest tylko niepewna siebie i ma niskie poczucie własnej wartości?” Czy czujesz, że równie szybko bierzesz na siebie winę i tłumaczysz sobie, że mógłbyś zrobić więcej tego, a mniej tamtego, okazać jej więcej zainteresowania, nie być tak „potrzebujący” lub „drażliwy”, albo że masz zbyt duże oczekiwania? Jeśli tak, twój toksyczny przeciwnik zaprzągł cię do ciężkiej pracy na swoją korzyść.
Nie ma żadnych usprawiedliwiających uzasadnień dla kłamstw, oszustw i tyranizowania ludzi, których się kocha. Żadne złe dzieciństwo, stres w pracy, PMS, BPD, ani inne wytłumaczenie, które może przyjść do głowy, niczego nie usprawiedliwia. Nie jesteś ani zbyt potrzebujący, ani przewrażliwiony, a twoje oczekiwania, aby traktować cię z szacunkiem i troską ani trochę nie są zbyt wygórowane. Nie jesteś zły ani szalony dlatego, że masz właściwą odpowiedź emocjonalną czując ból, złość i zdradę, gdy ktoś się nad tobą znęca. Bolesne zachowania ranią. Jeśli ktoś uderzy cię w twarz, rozsądna odpowiedź brzmi: „Auć, to boli!”, „Przestań!” albo: „Dlaczego, do cholery, to zrobiłaś?”, a nie: „Przepraszam, że mój nos trafił w twoją pięść. Proszę, wybacz, że ubrudziłaś sobie ręce moją krwią.
Jeśli przyłapiesz toksyczkę na zdradzie, przypuszczalnie poczujesz się zły i zraniony. Nie jesteś jednak dupkiem z tego powodu, że odkryłeś jej niegodziwość mimo, że ona będzie próbowała zniekształcać rzeczywistość. Jest jej łatwiej, gdy działasz na jej korzyść. Przestań to robić!

Obciążenia rodzinne. Jeśli którykolwiek z twoich rodziców był toksyczny, możesz być znacznie bardziej podatny na tego typu niszczące relacje jako dorosły. Trudniej też ci może być przejść przez etap wypierania, gdyż zostałeś wcześniej uwarunkowany do tolerowania znęcania się nad tobą i odczuwania tego jako „miłość”. Dziecięcym marzeniem jest poczuć się wreszcie kochanym i akceptowanym przez swoich zaburzonych małżonków lub partnerów, gdyż przypomina to mocno, jak byłeś traktowany jako dziecko. Problemem jest jednak, że twój zaburzony partner – tak jak twoi toksyczni rodzice – nie jest w ogóle zdolny do miłości, i nie ma to nic wspólnego z tobą. To nie twoja wina, że rodzice cię krzywdzili i nie jesteś też winien krzywdzącego cię zachowania twojej małżonki, przyjaciółki lub partnerki. To ich wina. Jest to jedno z najtrudniejszych przekonań, które należy zaakceptować; nie zrozumieć, ale właśnie prawdziwie ZAAKCEPTOWAĆ. Jest to klucz do procesu zdrowienia i ostatecznego porzucenia wzorca niezdrowych relacji. W przeciwnym razie bardzo możliwe jest, że powtórzysz to traumatyczne przeżycie w kolejnych związkach (kompulsywny przymus powtarzania traumy). Gdy to zaakceptujesz, nie masz innego wyjścia jak zobaczyć swoich oprawców takimi, jakimi są – mocno ograniczonymi istotami ludzkimi, które nie są tak po prostu niezdolne do miłości, ale aktywnie ją niszczą, a potem winią ciebie za jej brak. Znowu, nie ma to nic wspólnego z tobą, twoim charakterem i gotowością do miłości. Tacy ludzie są puści, łatwo i długotrwale się nudzą, co tłumaczy, dlaczego generują wokół siebie tyle dramatów i chaosu. Gdy to zaakceptujesz, nie cofniesz się już i nie będziesz się więcej zadręczać.

Chcesz wierzyć w kłamstwa. Dobrzy oszuści wiedzą, że najlepsze sztuczki udają się wtedy, gdy wykorzystają najgłębsze oczekiwania ofiary. Opisując fazę bombardowania miłością/idealizacji związku z osobą zaburzoną, wielu moich klientów mówi: „Myślałem, że spotkałem kobietę moich snów. Wydawała mi się zbyt cudowna, aby była prawdziwa.” Oczywiście. Dokładnie takiego przekonania te podstępne kreatury chcą od swoich ofiar. Moi klienci chcieli wierzyć, że prawdziwa miłość, intymność i głęboka więź zjawią się magicznie i nagle; że po długim czekaniu ktoś ich nagle prawdziwie dostrzegł, pokochał i zrozumiał. Oto emocjonalna smycz, z której tak wielu ofiarom narcystycznego uwiedzenia tak trudno się zerwać. Ludzie ci chcą bowiem wierzyć, że fantazja, którą zostali oczarowani na początku, istnieje.
Udawanie zamiarów jest inną odmianą sprzedawanych ci kłamstw. Na początku związku możesz słyszeć zapewnienia w stylu: ”Widzę nas w przyszłości.”, ewentualnie słyszeć coś o małżeństwie, dzieciach, fantastycznym wspólnym wyjeździe wakacyjnym itd. To wszystko, rzecz jasna, bzdury. To tylko marchewka, którą macha ci przed oczami, wcześniej szczegółowo przestudiowawszy twoje najgłębsze marzenia. Po rozpoczęciu fazy dewaluacji będziesz okresowo tumaniony udawanymi zamiarami głównie po to, aby cię uwiązać lub utrzymać w grze tak długo, aż zostaniesz porzucony. W początkach związku z moim eks-NPD, zwykł on kusić: „Chcę cię poślubić.”, a ja się ekscytowałam: „Rany, on chce mnie poślubić!” Stałoby się tak, oczywiście, po spełnieniu całego szeregu warunków: po ułożeniu sytuacji ze swoją byłą żoną, po zakończeniu ostatniej sprawy w sądzie (nie był prawnikiem, za to miał talent do wpadania w kłopoty, jak również robienia interesów z innymi nieudacznikami), i po dorobieniu się w bliżej nieoznaczonej przyszłości. Czas mijał, a ja zaczęłam rozumieć, że łódź, na której płynę, przecieka, gdyż on dziurawi kadłub szybciej niż jestem w stanie go łatać i wybierać wodę. Wówczas stało się coś interesującego. Pewnego dnia, po kolejnej awanturze, którą wywołał z nudów, snuł swoją standardową bajeczkę o małżeństwie, a ja pojęłam, że żadną miarą nie chcę go już poślubiać. Wyraz jego twarzy był bezcenny, gdy odpowiedziałam: „W porządku, nie musimy brać ślubu.” Próbował tej zagrywki jeszcze kilka razy, ale zaprzestał, gdy zobaczył, że dłużej nie robi już na mnie takiego wrażenia jak wcześniej.

Toksycy burzą twoje poczucie własnej wartości i szacunek do siebie. Kiedy myślisz o sobie źle i nie wierzysz, że zasługujesz na coś lepszego, pragnienie uznania rzeczywistości twojego prześladowcy staje się jeszcze silniejsze. Wiara, że możesz mieć lepsze życie i że naprawdę zasługujesz na coś lepszego jest niezbędna, aby przepracować to wyparcie, nawet, jeśli lepsze życie oznacza na początku jedynie wolność od toksyny. Przestrzeganie zasady zerowego kontaktu lub ograniczonego kontaktu w przypadku osób, które mają dzieci, jest kluczowe dla powodzenia całego procesu. Potrzebujesz czasu i dystansu emocjonalnego, aby zająć się sobą i rozpuścić lęk, wstyd i winę wzbudzaną przez toksycznego partnera. Gdy już zaczniesz widzieć rzeczy wyraźniej, coraz trudniej będzie ci trwać w wyparciu.
Jaka jest różnica między targowaniem a wyparciem? Targowanie się jest subtelniejszą formą wyparcia. Na tym etapie masz świadomość problemu, ale oszukujesz sam siebie, że można go rozwiązać. Jeśli spróbujesz mocniej, będziesz bardziej cierpliwy, więcej z siebie dasz, będziesz bardziej tolerancyjny, ograniczysz swoje oczekiwania, zmniejszysz swoją drażliwość, będziesz skłonny bagatelizować jej szaleństwo i znęcanie się itp., wydarzenia przybiorą lepszy obrót i nastąpi powrót do początkowych szczęśliwych chwil (które nie były prawdziwe, swoją drogą). Klimat może się nawet na pewien czas znacznie poprawić! Wystarczy, że pójdziesz na dalsze ustępstwa i poświęcenia, będziesz schlebiał swojej prześladowczyni i spełniał jej życzenia bez pytania i wahania, nieważne jak bzdurne lub destrukcyjne byłyby. To wszystko z czasem wróci jednak do nędzy i chaosu.

Niektóre ofiary całe życie falują w rytm cykli narcystycznego nękania. Niektórzy ludzie muszą najpierw dotknąć dna zanim uznają brutalną prawdę, inni widzą swoje położenie, ale nic z tym nie robią, więc cierpią niezdecydowani między odejściem a przekonywaniem siebie, że nie jest tak źle. Jeszcze inni biorą się w garść i dokonują innych wyborów. Jest to trudny, bolesny i przerażający na początku proces, ale nie ma innej drogi do miłości i spokoju w twoim życiu.

Swobodne tłumaczenie oryginalnego postu dr Tary Palmatier z bloga shrink4men.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Przemoc emocjonalna: wyparcie i targowanie

  1. Czy jestem w związku z toksyczną osobą? Cały czas zadaję sobie to pytanie. I choć wszystkie opisy, które są tutaj zamieszczone są jakby „zdjęciem” mojego nadal jeszcze męża, to wciąż brakuje mi twardego, obiektywnego potwierdzenia jego zaburzenia. Jego, a nie mojego zaburzenia. Że też nie ma funkcji nagrywania naszego życia, aby później, w razie potrzeby przewinąć wszystko, cofnąć ten film z gatunku dramat obyczajowy, odtworzyć jakiemuś fachowcowi i poprosić o werdykt. Bo to jest chyba największy problem życia z toksykiem – tak wytrwale wtłacza ci do głowy, że ty jesteś winny tego bagna w jakim się taplacie, że zaczynasz się bać. Że się mylisz, że tak naprawdę to ty jesteś katem, a oskarżasz Bogu ducha winną, pełną miłości do ciebie osobę. Która może czasem w życiu zbłądziła – jak sama się do tego przyznaje, ale to było przez ciebie – jak twierdzi. Kłamała, bo bała się twojej reakcji na prawdę (ty despotko!) Oszukiwała cię finansowo, bo brak jej było poczucia bezpieczeństwa w związku z tobą (ty cwaniaku!) Wyzywała cię i pokazywała obraźliwe gesty, ale była przez ciebie do tego sprowokowana (ty psychiczna histeryczko!) Pozwalała zamęczać ci się pracami w domu i opieką nad dziećmi, bo była przez ciebie nieodpowiednio motywowana do pomocy (nie tak się rozmawia z facetami!) I kto tu jest ofiarą, no kto? Przeklęte jest to poczucie, że nigdy nie uzyskasz prawidłowej odpowiedzi na to pytanie i podejmiesz przez to błędną decyzję. Bo może to jednak moja wina?

    Polubione przez 1 osoba

  2. Dzięki, hekate, za szczere wyznanie. Zainspirowałaś mnie do opracowania tematu „Znaki ostrzegawcze toksycznej relacji”. Sam mam z tym problem, bo pamięć szybko wypycha do podświadomości złe wspomnienia, dręcząc migawkami tych nanosekundowych momentów, w których było dobrze.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s