Sekret szczęśliwych, długoletnich związków

Nie można kochać kogoś, dopóki nie pokochasz siebie.” Każdy zna ten popularny psychologiczny banał, a guru rozwoju osobistego do znudzenia powtarzają go jak mantrę. Nie znam źródeł tego stwierdzenia, ale ktokolwiek pierwszy je wypowiedział, koszmarnie pomylił pewne sprawy. Akceptowanie i kochanie siebie jest warunkiem koniecznym bycia w zdrowym związku, jednak nie po to, aby móc kochać innych, lecz po to, aby umieć przyjąć czyjąś miłość.

Są ludzie, którzy nieustannie uganiają się za swoją romantyczną wizją miłości, kochając i pożądając nieprzytomnie dla samych uczuć. Marnieją z powodu nieodwzajemnionego afektu, doprowadzając swoich bliskich do szału niekończącymi się rozważaniami np. na temat przyczyn, dla których ukochana nie zadzwoniła. To zwykle ci sami ludzie szybko się spalają, gdy ktoś okaże im prawdziwie romantyczne zainteresowanie. Dlaczego? Takie osoby lgną do ludzi, którzy nie mogą odwzajemnić ich miłości, zwykle z podobnych powodów, jak w tym powiedzeniu: „Nie zależy mi na członkostwie w klubie, który przyjąłby mnie na swojego członka„. Tak zaczyna się jałowy cykl zabawy w blisko-daleko, który wzmacnia  wewnętrzne i często nieuświadomione uczucia bezwartościowości, niedoskonałości i odpychania innych. Ludzie zaburzeni szukają intymności tylko u osób, które także nie tolerują intymności. Ten, kto goni, czuje się bezbronny i potrzebujący, ten zaś, kto ucieka, czuje się wykorzystywany i winny, co w następstwie rodzi wzgardę i żal. Traktuj to jak wzajemnie gwarantowane nieszczęście. Kiedy zaburzona kobieta ma szczęście spotkać kogoś, kto to wszystko widzi, a mimo tego do niej lgnie, odtrąca go. Wymyśla przy tym mnóstwo powodów, dla których związek się nie udaje, np.:

  • Z nim coś jest nie tak.
  • On jest za bardzo taki, a za mało owaki.
  • Nie ma chemii między nami.

Pamiętaj jednak, że jedyną chemią lub przyciąganiem, jakie toksyczne kobiety mogą odczuwać, jest pociąg do osób zainteresowanych trzymaniem się na dystans i w tym tkwi problem. Miłość do innej osoby jest wtedy dość łatwa, zwłaszcza że ludzie tkwiący w takim położeniu mają tendencję do idealizowania obiektu swojej miłości poprzez np. zbudowanie w swojej głowie nierealistycznej, silnie zniekształconej wersji partnera. Niestety, miłość zwykle zanika natychmiast po uświadomieniu sobie, że partner nie jest idealny.

Jak rozniecić akceptację i miłość własną, aby pozwolić drugiej osobie dać się pokochać?

1. Rozpoznaj i zwalczaj swoje wewnętrzne demony, co zwykle wymaga powrotu i załatwienia niedomkniętych spraw z dzieciństwa. Czasami te problemy są zagrzebane tak głęboko, że ludzie sobie ich nie uświadamiają. Możesz doświadczać niewyraźnego uczucia bycia nie dość dobrym, że coś jest z tobą nie tak, czy uczucia wstydu i przekonania, że nikt nie pokochałby cię, gdyby cię dobrze poznał. Takie uczucia nie biorą się znikąd. Przeanalizuj, które twoje wczesne relacje spowodowały takie myślenie i czucie, i przepracuj je. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale da się.

2. Zaakceptuj, że nie jesteś idealny. Nikt nie jest. Nigdy nie będziesz idealny, lecz to nie czyni cię odpychającym i bezwartościowym. Perfekcja, jeśli w ogóle istnieje, nie ma nic wspólnego ze spokojem i harmonią. Jeśli nie możesz znieść swojej niedoskonałości, nie zniesiesz jej także u innej osoby, która nigdy nie będzie spełniać twoich oczekiwań i zawsze będzie wywoływać twoje rozczarowanie, a to na pewno nie jest przepis na dobry związek.

3. Rozwijaj umiejętność wytrzymywania dyskomfortu i obcości wszystkiego, co nowe i mało znane. Jeśli zmianę odczuwasz identycznie jak to, z czym jesteś już zżyty, to nie jest żadna zmiana. Jeśli uczucia odrzucenia, bycia nie dość dobrym i niechcianym wyznaczają twoją strefę komfortu, poczujesz się cholernie dziwnie i nienaturalnie, kiedy ktoś okaże ci autentyczne zainteresowanie i chęć bycia z tobą bez przymusu twojego przypochlebiania się, naciskania lub nachodzenia. Nie powinieneś zmuszać się do popisywania i demonstrowania swoich zalet, aby partnerka chciała być z tobą. Jeśli ona sama nie dojdzie do takiego wniosku, nie jest warta twojej uwagi. Dodatkowo, takie zachowanie definiuje nierównowagową dynamikę związku, w ramach której to ty będziesz zawsze odpowiedzialny za jej zadowolenie. Naprawdę chcesz spędzić resztę swojego życia udając małpę w zoo? Strach przed miłością jest powiązany ze strachem przed odkryciem się i daniem się poznać drugiej osobie, będąc samemu bezbronnym i eksponując cechy, których w sobie nie lubisz. Jest to z gruntu śmieszne, bo wszyscy mamy w sobie rzeczy, które byśmy zmienili lub ulepszyli. Lękamy się, że partnerka nas nie pokocha, gdy zobaczy, jak okropnie o sobie myślimy. Prawdziwa miłość to akceptacja, a nie bezlitosny osąd, i zaczyna się w tobie.

Improwizowane tłumaczenie tekstu Tary Palmatier z bloga shrink4men.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s