Jak zostałeś zdegradowany i stałeś się tym drugim?

Niejeden mężczyzna, który zaangażował się w relację z narcystyczną partnerką, doświadcza ciągu zaskakujących zdarzeń, w wyniku których staje się „Tym Drugim” (TD). Pomijając fakt, że niewierność sama w sobie powoduje okropne cierpienie, smutne jest także wrażenie straszliwego osamotnienia wywołanego poczuciem, że jest się totalnym idiotą godząc się na taki układ. Z gruntu jest to jednak przekonanie błędne, gdyż w dysfunkcyjnych związkach z osobami z zaburzeniem narcystycznym taką postawę  spotyka się nagminnie. W istocie świadczy to jedynie o piekielnych wręcz zdolnościach manipulacyjnych toksyczki.

Rozumując logicznie, kto zgodziłby się, aby jego partnerka miała ważniejszego mężczyznę poza związkiem, i kto pozwalałby jej wracać, gdy tylko poczuje nudę albo gdy ten jej partner jest z jakiegoś powodu niedostępny? Szokujące, prawda? Ktoś, kto nigdy tego nie przeżył może oburzyć się na samo wyobrażenie sobie takiej sytuacji. Jeśli jednak wiesz, o czym mówię, zapewne poczułeś bolesny skurcz w żołądku. Są to naturalne reakcje ludzi, którzy trzymają wysokie standardy moralne i są do bólu empatyczni. Niestety, kobiety narcystyczne nie posiadają tych cech. Mają głęboko gdzieś, jak ich kłamstwa działają na osoby, które w ich życiu powinny być ważne. Jeśli też zostałeś zdegradowany do statusu TD, wiedz, że nie jesteś sam. Nawet jeśli wydaje ci się to obecnie niemożliwe, możesz powstrzymać ten jawny gwałt na sobie i odbudować swoją godność oraz poczucie własnej wartości. Najpierw jednak pozwól, że wytłumaczę ci, jak nowy (?) facet twojej eks stał się jej głównym obiektem pożądania, a ty przeistoczyłeś się w TD desperacko wyczekującego jej oznak zainteresowania.

1. Koniec bajki

W którymś momencie waszego związku twoja partnerka uznała, że nie jesteś już dla niej atrakcyjnym źródłem zasobów. Mogło być to wydarzenie zupełnie błahe, jak np. zwrócenie jej uwagi, żeby sprzątnęła swoje brudy lub twoje stwierdzenie, że jesteś zbyt zmęczony po 12 godz. pracy, aby jeszcze przygotowywać dla niej wykwintną kolację. Osoby narcystyczne są pod tym względem okrutnie samolubne i małoduszne. Oczywiście, mogło też zdarzyć się coś większego kalibru, np. przyłapałeś swoją partnerkę na romansowaniu z innymi mężczyznami. Cokolwiek to było, stanowiło moment zwrotny waszej relacji, w którym ty zostałeś strącony z piedestału, a ona zaczęła szukać nowego dostawcy swojego haju. Ujrzałeś jej szpetną stronę, a musisz wiedzieć, że toksyczka nie potrafi znieść życia pod wieczną obserwacją. Sednem bowiem narcyzmu jest chęć nieustannego zaspokajania własnych zachcianek bez brania za cokolwiek odpowiedzialności.

2. Nowszy model

Znamy już moment, w którym twoja eks wypuściła się po świeże mięso. Proces zapewnienia sobie nowego żywiciela przypomina pójście do salonu samochodowego i testowanie nowego auta. Toksyczka nie skupia się tylko na jednym modelu, chce także wiedzieć, co mają do zaoferowania inne, i dlatego za twoimi plecami bezwstydnie flirtuje kusząc potencjalnych wielbicieli. Znalazłszy akceptowalnego (niekoniecznie nowego!) żywiciela, pasożyt rozpoczyna fazę dewaluacji i porzucenia żywiciela starego. Nagle ujawniają się wszystkie twoje wady i słabości. Twoja partnerka robi wszystko, abyś poczuł się całkowicie bezwartościowy. Co straszne, to działa. Co jeszcze gorsze, twoje poczucie bycia niewystarczająco dobrym jest dodatkowo wzmacniane rzucanymi ci w twarz idyllicznymi wizjami nowego obiektu zainteresowania.

3. Zwrot akcji

W tym momencie stajesz się TD. Dotychczasowy TD awansuje na nową miłość życia, a ty zostajesz porzucony. Często dzieje się to na oczach nowego wielbiciela. Nawet jeśli będzie on w tej całej sytuacji chełpił się i triumfował, nie wie, że do samego końca nie miałeś o jego istnieniu najmniejszego pojęcia. Ty przyłapałeś swoją kobietę na kłamstwie, a on myśli, że jesteś popapranym szajbusem, jak to uparcie wciska mu toksyczka. Opisywany scenariusz jest nierzadko spreparowany przez pasożyta, aby finalnemu porzuceniu starego żywiciela dodać jeszcze dramatyzmu i pikanterii. Pamiętasz, że ujrzałeś szpetotę pasożyta? Ona ci teraz odda za to z sutą nawiązką. Jedynym dla niej sposobem odegrania się będzie pokazanie ci, że jest cudowna dla kogoś innego, a jak to osiągnąć lepiej niż stając przeciwko tobie razem ze swoim nowym kochasiem?

Oto i jesteś: całkowicie pokonany i wyrzucony jak śmierdzące truchło. Czas i miłość, jakie zainwestowałeś w ten związek, okazały się nie mieć żadnego znaczenia. Twoje poczucie własnej wartości nie istnieje i naprawdę nie wierzysz, że kiedyś w przyszłości jakakolwiek kobieta może ci jeszcze okazać zainteresowanie. Powodem takiego stanu ducha jest pranie mózgu zafundowane ci przez pasożyta. Określa się to mianem syndromu słoniątka. Tkwisz unieruchomiony w pułapce samoograniczających przekonań. Pamiętaj jednak, że to pułapka mentalna, a nie fizyczna.

Po raz kolejny wierzysz pasożytowi, gdy zjawia się udając, że wszystko przemyślała, podczas gdy w rzeczywistości zdała sobie ona tylko sprawę, że twoje serce mogłaby zająć inna kobieta, na co pasożyt za żadne skarby pozwolić nie może. W głowie pasożyta jesteś jej własnością. Nawet jeśli nie chce się z tobą wiązać, nie chce także, abyś miał kogoś innego. Rzuca ci więc jakieś resztki z pańskiego stołu, aby sprawdzić, czy dasz się znowu złapać, a ty łapiesz je jak oszalały. Dajesz jej klucze do swojego nowego mieszkania, pozwalasz jej wrócić do swojego łóżka, zaczynasz płacić jej rachunki karmiony łamiącą serce bajeczką o tym, w jakie bagno wpakowała się wiążąc się z nowym kochasiem. Z jej słów wynika, że jedynym powodem, dla którego zdecydowała się z nim być było coś, czego ty nie miałeś (pieniądze, pozycja towarzyska, inne korzyści). Dalej co prawda uważa, że nie jesteś dobrym kandydatem na męża, lecz martwi się o ciebie i nie chce cię stracić… Brzmi znajomo? Z czasem uświadomisz sobie, że znowu nieustannie czekasz na kolejne okruchy zainteresowania z jej strony, podczas gdy ona wiedzie beztroskie życie bez choćby cienia myśli o tobie… dopóki oczywiście znowu nie będzie cię potrzebować.

To nie jest miłość

Jeśli myślisz, że ciągle ją kochasz zrozum, że to nie jest miłość. To toksyczne przywiązanie. Jeśli kiedykolwiek słyszałeś o toksycznych więziach, to jesteś z pasożytem powiązany energetycznie, a im związek był intensywniejszy, tym te więzi są mocniejsze. Toksyczne więzi są złe i utrzymują negatywną energię, która była częścią związku. Te więzi odpowiadają za pamięć o zdradzie, złości, nienawiści, smutku, strachu, odrzuceniu itp. Nawet jeśli się nie widujecie, więzi powodują, że toksyczne emocje zaburzają twój spokój ducha, zdrowie i szczęście. Poprzez łączone działanie toksycznych więzi i warunkowania dokonanego przez pasożyta, pozostajesz ciągle mentalnie i energetycznie połączony ze swoją dręczycielką. Tkwisz w „transie bezwartościowości” usilnie wypatrując objawów przychylności ze strony pasożyta, które nigdy nie nadejdą. Nigdy – chyba że pasożyt znowu będzie chciał cię wciągnąć w swoje sidła.

Tylko ty sam możesz bezwarunkowo potwierdzić swoją wartość. Jest to coś, co zawsze posiadałeś. Leży zagrzebane pod pokładami rozmaitych deficytów i dopiero, gdy to sobie uświadomisz i staniesz twarzą w twarz z prawdą o sobie, zacznie się proces twojego zdrowienia.

Aby prawdziwie wyzdrowieć, musisz odciąć wszystkie więzi z pasożytem, inaczej będziesz gnił w bagnie toksycznych emocji. Nieważne, co toksyczka mówi, ona nikogo nie kocha… nawet nowego wielbiciela, jakkolwiek to wszystko wygląda.

letmereach.com/2014/02/22/how-you-became-the-other-woman/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s